piątek, 13 lipca 2012

Blue blood.

Jest taki wieczór, gdy próbuje się ukryć. Nie wiem co mam robić, leże oglądając strony w internecie, słuchając czegoś i nic wielkiego, ani nic małego mnie nie interesuje. Lenistwo, depresja, cukrzyca albo tarczyca, hm każdy powód jest dobry. Ostatnio tylko chowam się za powodami, a tak naprawdę mnie nie ma. Jest powód, dla którego przyszłam, powód dla którego pije, są powody rozmaite, całkiem nie znaczące, które wystarczają mi by schować swe zwątpienia i bóle.
Ostatni post bardzo brutalnie przerwała mi śmierć. Kpiłam z tego, że nic mnie nie zaskoczy, i zaskoczyła. Wyszła z jeziora i utopiła. Dużo pozmieniała, bezczelnie weszła do naszego bydgoskiego mieszkania, a wraz z nią stypowicze, którzy wyjedli wszystko z lodówki i zajęli każdy centymetr podłogi.
Potem było tylko gorzej, przerażająca sesja i zobojętniały współlokator. Ale jakoś przeżyłam, podjęłam kilka decyzji, które wywrócą mój świat do góry nogami. Wyskakałam się na openerze i spaliłam się kilka razy z chłopakami. Niby nic wielkiego, ale czuje się inaczej. Powietrze nabrało nowego zapachu i znów czuć wiatr od morza. Adam wrócił znów do mojego życia, choć wrócił to za dużo powiedziane. Czuje, że nasz specyficzny układ jeszcze mnie zniszczy.
Bluza w czarno-białe pasy miała taki piękny zapach, zapach czegoś co utraciłam, a lampion zabrał ze sobą moje życzenie by kogoś mieć.

Magiczne jezioro, z którego śmierć wychodzi zawsze po południu.

piątek, 25 maja 2012

rollercoaster.

Tak, mam dwadzieścia lat i jestem wyjątkowa. Jestem, a moje życie to rollercoaster. Nikt tak w krótkim czasie nie przeżył tego co ja. Nawet jeśli to tylko zdanie, świadczy o tym, że się przechwalam, to nie są to tylko puste słowa. Z kilku rzeczy nie jestem dumna, ale każde w najmniejszym stopniu wpłynęło na moje dotychczasowe życie i światopogląd. Znam kilku wyjątkowych ludzi i mam ciekawych przyjaciół i oni także mnie kształtują. Każda napotkana osoba daje mi muzykę, czasem piosenkę, czasem zespół, a czasem kilka dobrych koncertów. Mój świat opiera się na muzyce.
Nie mam chłopaka, a moja dziewczyna jest od dwóch dni na mnie wkurzona.
Kursuje między miastem, w którym mieszkam, a miastem w którym studiuj i nie są to przyjemne podróże. Przyjemnym nie można nazwać cotygodniowe wycieczki pociągami po kilka godzin, ale sama chciałam.
Nie wiem, może piszę, bo moje życie ma tyle barw, że należało by je uwiecznić, a może tylko, żeby spisać swe myśli.
Dziś opowiedziałam swojej dawno niewidzianej przyjaciółce co robiłam przez ten rok. Zwykła pogawędka przy piwie na plaży pod gwiazdami. Z każdą wspomnianą myślą, dochodziłam do wniosku, że od początku tego nowego roku, zdarzyło się tyle, co nigdy dotąd.
Jak opisać utratę kogoś na kim wam bardzo zależało, trójkąt z jego przyjacielem z zespołu, koncert, który będę opowiadać dzieciom i jeszcze kilka historii, które kiedyś opisze.

Dziś jestem dziwnie spokojna, już nic mnie nie zdziwi.